“Brecker” – czyli WP 2.5 – Mikowhy is up-to-date

Michael Brecker (marzec 29, 1949 -€“ styczeń„ 13, 2007) amerykań„ski saksofonista jazzowy. Dlaczego on? Wł‚aśnie jemy twórcy WP poś›wię™cili wersję™ 2.5. swej maszyny blogującej.

Od dł‚uższego czasu panel administracyjny mojego WordPressa straszył mnie tekstem: “Twój WordPress 2.3 jest nieaktualny. Zaktualizuj.” Wiem, wiem. To nie najlepiej coby nie uaktualniać‡ bo a to się™ wł‚amią, a to funkcjonalnoś›ci mniej etc. Tak czy owak nie mogł‚em się™ jakoś› za to zabrać‡. Aż do dziś›. Trzeba coś› z tym zrobić.

Ostatecznie do tego kroku skł‚onił‚ mnie wpis Hazana. Jego blog nadal “jest”, Grzegorz brzydkimi wyrazami nie rzuca. To mi też się™ powinno udać‡. Jedziemy…. […]

25 siłaczy

W pewnej reklamie śpiewano kiedyś, że każdy ma swoją owocową gumę rozpuszczalną o smaku przeróżnym co skłoniło podmiot liryczny owej reklamy do wejścia w posiadanie takowej również.

Jest w tym pewna analogia do naszych blogów. Z całym szacunkiem dla wszystkich to czytających – nikt z nas nie był pierwszy. Każdy kiedyś blog zobaczył i dopiero potem pomyślał o swoim i jeszcze później takowego popełnił.

Dla mnie blogowanie nieodzownie nosi znamiona współczesnego pisania “do szuflady”. Wygląda to mniej więcej jak wierszy pisanie w latach młodzieńczych. Któż krócej lub dłużej tego nie próbował. Oczywiście pisało się do sławetnej szuflady w akcie buntu i sprzeciwu przeciw wszystkiemu, buntowało się, krzyczało i drapało gdy ktoś tę intelektualną szufladę rozdziewiczał, jednak gdy się spodobało większość płonęła rumieńcem i pod nosem się uśmiechała. […]

Niesmak jakiś taki

Poranna prasówka przy kawie jak zawsze przynosi ciekawostki. Na blogu Johna Lilly (dyrektora generalnego Mozilla Corporation) znalazł się ostatnio wpis dotyczący działalności (a właściwie pewnych poczynań firmy Apple).

Ze zdziwieniem przeczytałem, że w zeszłym tygodniu Apple udostępniło posiadaczom windowsów aktualizację iTunes oraz Quick Time. Fajnie, ale jak się okazuje system aktualizacyjny pobiera prócz wspomnianych aplikacji również applowską przeglądarkę Safari (v. 3.1.) UWAGA! – bez względu na to czy mieliśmy ją wcześniej zainstalowaną czy też nie. […]

Bez komentarza

logo

Tybet od dawna boryka się z problemami politycznymi, które ograniczają prawa człowieka. W końcu bańka musiała pęknąć. Nastały zamieszki, wielu mieszkańców wystąpiło przeciw władzy i polityce Chin. To nie były małe zamieszki, śmiało nazwijmy to zrywem narodowym w którym uczestniczy wiele tysięcy ludzi. Duchowy przywódca, Dalajlama również sie do tego przyłączył oskarżając Chiny o wykorzystywanie religii do złych celów politycznych. “Przemówił nowym dla siebie tonem.”

Pamiętajmy, że same Chiny to dość obszerny temat. Tybet to jest kolejny element pokazujący okrucieństwo Chin, które nadużywając swojej władzy, terroryzują ludzi. A na dodatek…organizują Olimpiadę, gdzie sport jednoczy ludzi. A tymczasem…sytuacja jest paradoksalna… […]

Przenośny mikromailing

Nie jestem biznesmenem i generalnie potrafię przeżyć bez odbierania maili… byle nikt nie wymagał cobym wstrzymywał się z tym dłużej niż… krótko. Przyznaję się bez bicia, że odnajduję u siebie sporo oznak uzależnienia od Sieci. Być może ręce mi się jeszcze nie trzęsą i puls nie przyspiesza gdy jestem “odcięty” ale z czasem… któż wie co się zdarzy.

No tak, ale ja Sieci używam bardziej sportowo, może napiszę, że edukacyjnie – zawsze będzie lepiej brzmiało. Są jednak ludzie dla których jej brak to po prostu niemożność przypilnowania biznesu etc.

Jakiś tydzień temu Marcin wypunktował:

  • przy okazji taka sytuacja. jest północ, zwalczyliśmy (niestety chwilowo) problemy techniczne na blipie:
    • Zbigniew “Kodz” Sobiecki: do mnie dzis dotarlo ze naprawde nosze komputer w kieszeni
    • Zbigniew “Kodz” Sobiecki: jak w tesco o 23.00 zobaczylem przez mobile google mail Twojego maila, sciagnalem putty na symbiana i zalogowalem sie do domu, a stamtad przez vpna na hosty blipa i porestartowalem
    • Zbigniew “Kodz” Sobiecki: wszystko kciukiem

[…]

Zaprezentuj się… rakietowo

Jak może niektórzy się już domyślili, nadal się w studenta bawię. Choć… nie, już się nie bawię. Kiedyś studiowałem, teraz dorosłem i staram sie uczyć. Czasem ze skutkiem lepszym, niekiedy mniej. Tak czy owak studenciak ze mnie.

Przez kilka lat niebytu uczelnianego sporo się zmieniło. Fakt, studiowałem zupełnie co innego, czasy były – jak to się mówi – ciężkie.

Uśmiecham się niekiedy pod nosem gdy moi zacni z roku współstudenci psioczą, że prezentacji w Sieci nie ma, że skryptu trzeba całe 20 minut szukać co więcej – on po angielsku. Skandal.

Ciekaw jestem czy nadal pamiętają (wiedzą) czym jest biblioteka… […]

Kawiarniane pogaduchy

Wiem. O NK pisali już wszyscy i wszystko. Wspominanie o tym, że mają ponoć 11 milionów kont (a stale aktywnych? – wie ktoś?) nikogo nie dziwi. Pisanie, że NK obudziła instynkta internetowe w naszych mamach i babciach jest równie mało odkrywcze ( a co tam, odrobina prywaty: niektóre mamy śmigały po Sieci sporo wcześniej – kłaniam się szanownej mamie 🙂 – szacun).

Więc o co chodzi…? Dlaczego o tym piszę? […]

WSNHiD – materiały, ale nie tylko

Jak się okazuje, poniedziałkowe poranki mogą być jednak ciekawe. Może nie to, że jakoś pasjonujące, powalające i lubiane, ale z pewnością ciekawe.

Niestety ja o tym przekonałem się dziś boleśnie (a trzeba było google czytać), jakbym stracił wiarę chwilowo:

To miał być szybki, treściwy wpis. Nie udało się… […]

Pomachaj telefonem…

Poranne śledzenie RSSów zastąpiło u mnie zupełnie aktywność gazetowego czytelnictwa. Nie ukrywam, że dzienników nie nabywam. Zawsze można to sobie przedstawić jako dbanie o środowisko, o lasy etc. Jak zwał tak zwał.

Jak wyczytałem u Kupy Filipowskiego i Grzegorza wczoraj (12 – 03 – tak???) pewnie w Warszawie odbyła się konferencja poświęcona googlowym mapom Polski. Nie będę pisał o samych prezentacjach gdyż mnie tam po prostu nie było (polecam wspomniane strony) pozwolę sobie jedynie spłodzić kilka słów na temat… […]

Proszę czekać, będzie… reklama

Jeszcze tylko troszkę i będzie po wszystkim. Ponownie – tym razem niestety boleśnie na własnej skórze – przekonałem się, że to, co w telewizji jest cudownie kolorowe, miękkie i specjalnie dla mnie, nie do końca takim jest.

Mówili – kredyt – od ręki, z kawą nawet. Nie do końca niestety. Branie kredytu na na przenośny parasol na kółkach okazało się drogą przez mękę. Twierdzą, że dziś już na pewno będzie po wszystkim… Wierzyć im? Kawą do tej pory nie poczęstowali, a troszkę już razem posiedzieliśmy.

Siedzę więc jak na szpilkach. Dzwoni telefon… […]