Ostatnimi czasy zastanawiałem się dlaczego okienka Findera pojawiają mi się jakieś takie gołe i malutkie.
O co dokładnie chodzi?
O okienko bez lewego menu, w którym pojawiają się dyski, katalogi i inne „miejsca” mojego Maca. Nie ukrywam, że cholera mnie trafiała gdyż ten drobiazg (a właściwie jego brak) był mocno kłopotliwy podczas codziennego korzystania z komputera. Co więcej – nawet niespecjalnie wiedziałem jak wujka Goola zapytać o radę.
Kolejne korpo-przygody skłoniły mnie dziś do odbycia miłej (i z perspektywy czasu jakże owocnej) rozmowy z Michałem. Poszukiwałem drogi by obejść pewne kłopoty z tworzeniem projektów pracowych. Choć początkowo nie do końca zrozumieliśmy się o czym prawiłem, koniec końców Marsel polecił mi lekturę swego wpisu na Webbo. Wpisu o czym? O fajowym narzędziu do tworzenia prototypów stron www jakim jest Balsamiq.
Wiele razy słyszałem, że IE6 strasznie boli deweloperów. Adam psioczy na niego co trzecie blipnięcie… nie on jeden. Ostatnio korpo zleciło mi drobny projekt do popełnienia w intranecie. Zrobiłem, przetestowałem – działało. Wysłałem gdzie trza. I…? Nie działa, źle działa, brzydko. W czym przeglądasz zapytałem – w IE6. Ręce opadły.