Wsiadam jakoś pod koniec zeszłego tygodnia do samochodu pożyczonego – nadal na moją skodzinę czekam – coby milej było radyjko włączam. Tyry ry ry coś tam sobie gra.
Jakoś się mi nie widziało więc pstrykam, pstrykam. Coś tam skocznego, w sam raz pasuje jako podkład do przekleństw wygłaszanych przez większość w korkach stojących kierowców świata.
Kolejne czerwone światło, patrzę na wyświetlacz RDS i… (więcej…)
