Napiszę szczerze – łatwo i przyjemnie nie było. Jak wspominałem mój Mac miał wymienioną płytę główną (nie chciano mi jakoś dokładnie powiedzieć co się stało – może sami nie wiedzieli i dla świętego spokoju wymienili całe bebechy).
Po raz pierwszy moja wiara w cudowność maków lekko się zachwiała. Jednak teraz na spokojnie pisząc muszę zdać sobie sprawę, że to nie Apple jako takie dało ciała, a Cortland przed którym Maciej tak mnie przestrzegał.
Zastanawiacie się dlaczego? Myślę, że odpowiedzią będzie lektura mej serwisowej sagi (1, 2, 3, 4, 5), której finałem jest poniższy wpis.
Miało to miejsce wczoraj? – ponoć.