Samochód nabywamy

autko

Cóż, w życiu większości z nas nadchodzi ten moment kiedy kolejny poniedziałkowy poranek spędzony w zatłoczonym autobusie (tramwaju) prowadzi do rozstroju nerwowego. Kiedy kolejna osoba ocierająca się o twoje plecy zrzucając z nich plecak z laptoczkiem patrzy na ciebie jak na mordercę, który rzeczonym plecakiem chciał właśnie dokonać rytualnego mordu.

Ja miałem właśnie dziś taki dzionek. W związku z czym stwierdziłem – już chyba ostatecznie i nieodwołalnie – że czas nabyć środek zdatny do poruszania siebie i moich czterech liter po ulicach Poznania.

Jako, że mój znajomy z czasów dawnych wspominał ostatnimi czasy, że sprzedać coś jeżdżącego ma w planach postanowiłem w ruch machinę kupowacza wprawić.

Zapytać można “co to wszystko ma wspólnego z tym blogiem?” -jasne, że można – wola wolna. Będę się jednak bronić:

  • ten blog jeszcze właściwie nie wiadomo o czym jest,
  • a w poście tym wspomnę o czymś co łączy się jednak ze światem tym innym, wirtualnym.

Otóż pomimo tego, że nie jestem Misztalem jakowymś i nie kupuję samochodu za PKB średniego afrykańskiego państewka nadal kilka złotych mi zabrakło. Co robić? Zakredycić – nie ma innego wyjścia. Ale gdzie? Jak? U kogo?

No i właśnie tu zaczynają się schody. Nie znam się zupełnie na ogólnie pojętych pieniądzach. O kredycie to kiedyś słyszałem jak byłem w Znaku i laptopa kupowałem, ale to nie było specjalnie kłopotliwe. Po prostu powiedziano mi: “… tak, może pan na raty nabyć” i było po wszystkim – dostałem numer konta i miesięczną kwotę, złożyłem zlecenie stałe na czas określony i resztę zrobiło Inteligo. Teraz jest trochę trudniej. Kwota jakby wyższa, a i sam nabytek (choćby gabarytowo) większy.

Więc co robić? No szukam. Jako żem leniwy w chodzeniu po mieście i dopytywaniu się co i jak postanowiłem po raz kolejny sprawę powierzyć “Sieci”. Przeglądając wyniki wyszukiwania trafiłem między innymi na coś takiego jak Kiosk Finansowy PDK z przezacnym, łopatologicznym narzędziem do obliczania miesięcznych rat kredytowych. Poprzesuwałem suwaczki, odczytałem – brzmiało nieźle. Wypełniam krótki wniosek (naprawdę krótki), podaję czas oczekiwanego kontaktu ze strony konsultanta i… po 10 minutach dzwoni pani. Nie ukrywam, miło mnie to zaskoczyło. Niestety, na tym zakończyło się dobre wrażenie. Pani smutnym, zaspanym i zmęczonym głosem przedstawiła się, poprosiła o potwierdzenie moich namiarów oraz kwot wcześniej podanych i… (przypominam, że kupuję samochód) zaproponowała mi kredyt gotówkowy, gdyż:

On wychodzi lepiej i już…

Po moich usilnych próbach dopytania się dlaczego jednak lepiej skoro ja kupuję samochód, a oni udzielają między innymi kredytów motoryzacyjnych, pani rzekła coś o banku w dowodzie rejestracyjnym i coś o pani Monice… Hmmm, o co chodzi?

Otóż, kredyty gotówkowe przyznawane są praktycznie od ręki, natomiast na samochodziki wymagają sporządzenia czegoś tam jeszcze dodatkowego – generalnie problem, a i pewnie prowizja w tym miesiącu od gotówkowych większa. Koniec końców udało mi się jednak namówić panią konsultantkę na to żeby kliknęła coś tam w swoim komputerku i umówiła ze mną inną konsultantkę – tę od samochodów.

Ma dzwonić około godziny 12. Pogadam, ale szukam dalej… Jest na szczęście jeszcze kilku innych na moje pieniądze.

A, i jeszcze jedno. Pamiętacie coś takiego jak giełda samochodowa?

gielda

Bogu dzięki za internet, bogu dzięki za MotoAllegro i Gratkę. Uff, jak ja się cieszę, że nie urodziłem się 100 lat temu…

PS. Aż się boję pomyśleć, że mam to coś jeszcze ubezpieczyć.

6 thoughts on “Samochód nabywamy

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *