Dzyng bels

No to sparaliżowało Poznań. Smutne jest to, że padać zaczęło wczoraj wieczorem i nikt nie wpadł na genialny pomysł coby odśnieżać już w nocy.

Śnieg zeżarł tory tramwajowe – prócz głównych linii nic nie jeździ. PKP stoi, tłumy ludzi chodzą pieszo, przeważnie ulicami bo chodniki przestały istnieć.

Samochody (jak) jeżdżą to robią to w tempie pieszego, reszta stoi na chodnikach zakopana prawie do dachu…

2 Replies to “Dzyng bels”

  1. ale z ciebie maruder 😛 a czego się spodziwasz zimą? 🙂
    jak ci sie wydaje, ile ciec jest w stanie odsniezyc chodnika na godzine (widać jednego szuflującego na 2. zdjęciu)? i czy to oznacza, że ma pracować przez 12 h i zaczynać o północy?

    jak dla mnie to poznań wygląda dziś przepięknie 😀
    a jazda w kontrolowanych poślizgach to najpiękniejsza rzecz pod słońcem (niestety na krótkich odcinkach, bo jak zauważyłeś, albo się stoi albo posuwa z prędkością ślimaka) 😉

    ale i tak jest pięknie, mam nadzieję, że tak zostanie do marca 😀

  2. Poznań może i wygląda pięknie, ale bardziej chodzi mi o to, że tak zwane służby mogłyby zająć się w nocy ulicami. Dziś na torowiskach leży jakieś 10cm śniegu i tramwaje nie jeżdżą. I to mnie boli. Mi dotarcie do pracy zajęło 40 minut zamiast codziennych 12 są jednak ludzie, którzy muszą pędzić na drugą stronę miasta i to na konkretną godzinę.

    A pan z łopatą – szacun dla niego.

    Wiesz, pracuję w środku miasta o NIE widzę pługów – na to narzekam.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *