Kawiarniane pogaduchy

Wiem. O NK pisali już wszyscy i wszystko. Wspominanie o tym, że mają ponoć 11 milionów kont (a stale aktywnych? – wie ktoś?) nikogo nie dziwi. Pisanie, że NK obudziła instynkta internetowe w naszych mamach i babciach jest równie mało odkrywcze ( a co tam, odrobina prywaty: niektóre mamy śmigały po Sieci sporo wcześniej – kłaniam się szanownej mamie 🙂 – szacun).

Więc o co chodzi…? Dlaczego o tym piszę?

Miałem eNKowe konto, nie przeczę. Nawet sporo znajomych się jakoś nazbierało. Tak w zaufaniu przyznam się, że nadal mam tam możliwość się zalogowania – pudel wiecznie żywy. Jednak NK działa o tyle nieciekawie, że widzą Cię tam (ok, wiem wiem, teraz już trochę mniej) ludzie, których Ty naprawdę nie masz najmniejszej ochoty oglądać, słuchać, a już nie daj boże na piwo kawiane umawiać. I piszą do Ciebie i do znajomych chcą dodać, a to męczy. Więc konto na którym jestem sobą usunąłem.

Żeby było jasne, nie narzekam na serwis, ani w żaden sposób na Macieja Popowicza (twórcę portalu).

Absolutnie nie. Wręcz przeciwnie. Uważam, że odwalił kawał niesamowitej roboty. Studenciak, który dzięki swoim (prawie) pomysłom i ciężkiej pracy z dnia na dzień stał się numerem 1 polskiego internetu. Czy się komuś to podoba czy nie został “internetowym” człowiekiem roku 2007.

I słusznie. Wiecie dlaczego? Bo nie ma drugiego serwisu, o którym wie każdy Polak, drugiego “czegoś” co wzbudza tyle dyskusji w polskim internecie. I rękę dam sobie odciąć, że zdecydowana większość z jego wielkich przeciwników nie miałaby absolutnie nic przeciwko gdyby to im udało się na to wszystko w takiej formie wpaść. Nie dam się przekonać, że jest inaczej.

I mam wrażenie, że szlag (dzięki Ty wiesz kto) te wielkie głowy trafia, że gościu rocznik 1984 (hmmm, on naprawdę jest młodziak) stworzył najdynamiczniejszy serwis polskiej Sieci. Ostatnio widziałem gdzieś krótki wywiad jakiego udzielił Stefan Glaenzer z Last.FM na konferencji zorganizowanej przez Internet Standard oraz PBI (polecam posłuchać). Zapytany o polski internet wspomniał o Allegro i NK. Sukces? Chyba jednak tak.

Można narzekać, że ochrona danych osobowych, że SSL, że wirtualny tort za drogi, że to już było, że jakieś podobne. Prawda jest jednak taka, że to ludzie, którzy się tam zapisują stanowią, paradoksalnie, największy problem Maćka. To takie “dziunie” stanowią zagrożenie, to tego typu neostradowe ludziki są zagrożeniem dla internetu. To dla takich “ludziuf” trzeba popełniać prezentacje z bezpieczeństwa, w których wyświetlasz slajd pod wszystko mówiącym tytułem: “Twoje hasło to taki wirtualny klucz do Twojego domu”. To takie łebki dają się nabrać na sprzedaż telefonów przez Allegro. Nie dam sobie wmówić, że jest inaczej.

Wczoraj wybrałem się ze znajomą która znalazła mnie po latach, nomen omen poprzez NK, na kawkę. Śmy się sporo nie widzieliśmy, ona się z panem jakowymś związała, karierę popełniła i takie tam różności.

I… zaczęliśmy rozmawiać o NK. O tym serwisie rozmawia się wszędzie. Przeważnie w tramwajowej niedoli wspiera mnie mój iPod i Kossy, ale niekiedy zdarza mi się o nich zapomnieć. Wiecie co, w MPK naprawdę się o tym mówi – nadal.

Ludzie tworzący tego typu blogi jak ten, ludzie je czytający to pewnie nie te 11 milionów, ale to właśnie dziunio-mamo-babcie tworzą polską sieć.

Przerażające? – tak, ale prawdziwe.

Na koniec jeszcze 2 słowa o Macieju. Nie rozmawiałem z nim, nie znam go, ale naprawdę sprawia wrażenie człowieka, któremu woda jeszcze sodowa do głowy nie uderzyła. Przyjechał do Poznania na barcamp i okazało się, że nie jest to ufoludek i nie świecą mu się zęby. To zwykły żak jak wielu z nas, ok może ma trochę więcej serwerów niż my 🙂

1 thought on “Kawiarniane pogaduchy

  • Zgadzam się z tobą w zupełności. Niestety ilość odwiedzin tego portalu jest odwrotnie proporcjonalna do jakości, jaką tworzą sami Userzy NK (oczywiście nie wszyscy, ale ta grupa, o której wspominasz w tekście). Pozdrawiam.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *