AppCleaner

appcleanerNie od dziś wiadomo, że instalacja oprogramowania w komputerach Macintosh jest bajecznie prosta i przebiega bez żadnego problemu. Najczęściej jesteśmy „zmuszeni” do przeniesienia ikonki programu do katalogu z aplikacjami. Trudniejsze :-) wymagają od nas kilkukrotnego kliknięcia dalej i od czasu do czasu podania hasła admina.

Deinstalacja sprowadza się do przeniesienia wspomnianej ikonki (małe wyjaśnienie: programy reprezentowane owymi ikonkami są de facto w os’ie makowym obrazami (pakietami) plików / katalogów – podobnie jak na przykład *.iso. Jak się do nich „dostać”? – prawoklikiem i „otwórz zawartość pakietu”).

Można je tylko wyrzucić, jednak w takim przypadku zostają jednak jakieś śmieciory, które są nam średnio przydatne. W związku z tym proponuję skorzystać z małego i miłego programiku jakim jest AppCleaner.

(więcej…)

IE ssie

ie8-logo

Jak bardzo ssącym programem jest IE wie chyba każdy kto próbował tworzyć jakieś strony. Adam nie jest tu chyba osamotniony. Stwierdziłem jednak, że coby krytykować trzeba spróbować.

(więcej…)

Calaboration

ic_calaborationNie ukrywam, że jestem chyba uzależniony od usług Google. Zdecydowanie najczęściej jednak korzystam z ichniego kalendarza. Nie wyobrażam sobie pamiętania dat wszystkich rocznic, spotkań. Swego czasu skrzętnie notowałem ważne terminy w kajeciku, którego ogromną przewagą był fakt, że spacerował ze mną wszędzie.

Wydaje mi się jednak, że w obecnych czasach gdy internet znajdziemy prawie wszędzie (sic!) taszczenie laptopa nie jest już takie trudne i okazuje się całkiem opłacalne.

Wspominałem już o tym, że kalendarze googlowskie współpracują z iCal. Opisałem drogę jaką trzeba pokonać by synchronizować oba te wynalazki… no cóż… zdarzyło mi się już robić coś szybciej i z mniejszym wysiłkiem.

(więcej…)

Wiosenny doodle jakoś średnio

spring09

Historia googlowskich obrazeczków jest prawie tak długa jak samej wyszukiwarki. Z tego co wiem zaczęło się od festiwalu, na który jeździli Page i Brin. Ponoć wielka „orgia”, święto światła i zabawy na środku pustyni (nie pamiętam gdzie dokładnie).  Jadąc tam razem (Google było wtedy „ciutek” mniejszą garażową firmą)  dali znać swoim użytkownikom, że tam właśnie są wrysowując Gimp‘em w „O” kukłę, która była symbolem tego festiwalu.

(więcej…)

© Mikowhy pe.el & Worpress